wiatr zapachy z kuchni niesie
mego nosa nie oszukam
babcia mieszka w głuchym lesie
jak wilk do jej kuchni pukam
klusków dziś nagotowała
śląskich tyle że dwa pułki
grenadierów mogła napaść
ale ze mną nie ma spółki
apetycik mam nierzadki
na babcine to pichcenie
chociaż sama też potrafię
wyjadaniem jej kunszt cenię
popisałam się obżarstwem
bo musiałam bo musiałam
jak tu przestać gdy w ekstazie
swe poliki wypychałam
a ten wilczy apetycik
wprawdzie mylą mnie wciąż z osą
niejednego myśliwego
przejął strachem tą rozkoszą
Wiersz dodano 17 marca 2010
Zobacz wiersze z kategorii do których należy ten wiersz:
Wiersze wesołe
2 Komentarze do wiersza “Apetycik mam nierzadki”
Dodaj komentarz
Aby napisać komentarz na dany wiersz musisz się zalogować
Kopiowanie tekstów, obrazów i wszelakiej twórczości prezentowanej na minawia.pl bez zgody autora, jest stanowczo zabronione. (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych, Dz.U. 1994 nr 24 poz. 83 z dnia 4 lutego 1994 r.).
Zezwala się jedynie na prezentowanie części utworu nie stanowiącej całości, zawartej w cudzysłowie, z podaniem źródła utworu w postaci klikanego linku.
Oj Kurdupelko, zrobiłaś Ty mi tym wierszem apetycik na śląski niedzielny łobiod (obiad) .Rosół na kurze z nudlami(makaronem), klejzy(ciemne kluski) rolada i modro kapusta(czerwona)polone to zołzą (sosem).Ku temu dziecka i baby mioły kompot z suszki (na suchych owocach) a chopy piwo. Serdecznie pozdrawiam Śląskim , Szczęść Boże i dziękuję za apetyczny wiersz Piotr
kapitalny to i ja szoruję do kuchni :)