Z nieba się sączył żar,
Pot po plecach ściekał,
Cóż to był za koszmar,
Mózg mi się przypiekał.
Z podnieconą głową,
Rozedrganym torsem,
Daję na to słowo,
Chciałem zostać morsem.
Całe moje chcenie
Latem obmyśliłem,
Gdy na dnie w basenie
Z miotełką czyściłem.
Myślałem wkurzony,
Och, jakby się przydał
Lekki mróz grudniowy,
Bym w przeremblu pływał.
Wtem prysło marzenie,
By rozkuwać lody.
Synek wylał na mnie
Kubeł zimnej wody.
Autor wiersza:
edikruger65
Wiersz dodano
24 kwietnia 2008
Wiersz w kategorii:
Główna
komentarz (1)
Poszperam trochę w twoich myślach,
Może nie spotka mnie żaden krach,
Może nie przepadnę gdzieś na dnie,
Może nie będzie tam bezludnie.
Pogmeram trochę w twojej duszy,
Być może jeszcze coś mnie wzruszy,
Być może odnajdę jakiś szlak,
Być może serca archipelag.
Zakręcę twoją szczęścia karuzelą,
Tak, aby jeszcze przed niedzielą,
Tak, aby jeszcze dzisiaj może,
Tak, aby razem z Tobą Boże.
Zamieszam w twoim życiu, co zostało,
By jeszcze razem nam się chciało,
By jeszcze zmora nam nie wlazła,
By jeszcze miłość nam nie zgasła.
Autor wiersza:
edikruger65
Wiersz dodano
19 czerwca 2007
Wiersz w kategorii:
Ciepłe, O miłości
komentarzy (2)
Spod pira lec? czarne muchy ?ni?te,Rozbijaj? si? kleksem na karcie papieru,Rozmazuj? si?, kropl? deszczu ci?ni?te.Utrwalam je z lekka smu?k? lakieru.
Niepotrzebne nikomu takie okazyNawlekam na ostre szpilki cierpienia,Jak w iluzjonie czarno bia?e obrazy.Czekam a? odejd? w krain? z?udzenia.
Zdejm? dzi? okulary przeciws?oneczne,Z oczodo?w ?za goryczy wyp?ynie.Cienk? str?k? na bicia serce wieczne,Iskr? wrz?cego wulkanu sp?ynie.
Schowam lepkie szcz??cia cukierki,Jak z?udzenie o ?yciu w komforcie.I zerkn? z ukosa czy kto? nie gra w bierki
Kryszta?em cnt i rozmazanym ?yciem.
Autor wiersza:
edikruger65
Wiersz dodano
16 czerwca 2007
Wiersz w kategorii:
Główna
komentarz (1)
już umierałem
już prawie pogodziłem się
że moje życie to światy dwa
w jednym ja a w drugim jesteś ty
muzyka do której tańczyliśmy
nawet echem się nie odbijała
a „Słoneczniki” van Gogha
wyblakły jak kora brzozy
już umierałem
a miłość nasza razem ze mną
już po dwóch stronach rzeki szliśmy
naszą towarzyszka obojętność była
i przyszła burza z piorunami
przemoczeni drapieżnością
pod jednym parasolem stanęliśmy
uchyliłaś drzwi do mojej skorupy
i wpadła subtelna promienia nić
pomału zaczęliśmy ją zwijać w kłębek
a niebo spadło nam na serca
Autor wiersza:
edikruger65
Wiersz dodano
8 czerwca 2007
Wiersz w kategorii:
O miłości
komentarz (1)
Pytacie czasem mnie,
Skąd biorę wiersze swe?
Więc odpowiem zaraz wam,
Że właściwie nie wiem sam!
One chodzą po ulicy,
W małym siole i w stolicy.
I pukają do mych drzwi,
I pytaj się – “Ej, to ty?”
A ja wpuszczam je do środka,
Do pokoju i wychodka.
Wypijemy czasem kawę,
Przekąsimy jakąś strawę.
O tym i o tamtym pogadamy.
Przy zeszycie zasiadamy,
Jakiś żywot opiszemy,
To się trochę pośmiejemy,
Lub otrzemy ciężką łzę,
By się żyło trochę lżej.
Czasem też się pokłócimy,
Lecz się w zgodzie rozchodzimy.
One w końcu idą dalej.
Przeczytałeś? To kielicha teraz nalej!
Wypijemy wierszy zdrowie,
Niech się o nich każdy dowie!
Autor wiersza:
edikruger65
Wiersz dodano
3 czerwca 2007
Wiersz w kategorii:
Optymistyczne, Wesołe
komentarzy (2)
z chmury życia
kolejne dni wciąż spadają
z kalendarza kropelkami deszczu
w koronie z chmur chcę stać
i przytulać wszystkie krople
bo w każdej z nich ciebie odnajduję
wiatr scenarzysta losu
nieprzewidywalny i hulaszczy
zrywa z drzewa kartki kalendarza
z rozpostartymi ramionami
wyłapuję liście kolorowe
by na każdym z nich
słońca promykiem opisać
nasz tęczowy most miłości
Autor wiersza:
edikruger65
Wiersz dodano
31 maja 2007
Wiersz w kategorii:
Ciepłe, O miłości
komentarzy (2)