Trzy nadzieje

Trzy nadzieje wczesnym rankiem

Odsłoniły łbem firankę

Każda inną czapkę miała

Każda cicho coś szeptała

Pierwsza chciała urok rzucić

Druga z bólu mnie ocucić

A ta rzecia, całkiem mała

Kły szczerzyła i tupała

Którą wybrać? Każda kusi

A cos człowiek wybrać musi

Niby zwiewne i fałszywe

Wyglądaja jak prawdziwe

Kolorowe ładne czapki

Wielobarwne suknie w ciapki

Torby pełne różnych darów

A mnie dziś potrzeba czarów

Eech tam myślę, biorę wszystkie

Każdej dam osobną miskę

Każdej miejsce zrobię w domu

Zamiast starej kupy złomu

Mogą łgać mi ile wlezie

Niech zostaną na obiedzie

A jak zechcą pójść już precz

Zwiążę mocno, wielka rzecz!


Autor wiersza: ewku1
Wiersz dodano 4 października 2007
Wiersz w kategorii: Główna
komentarz (1)

Rozlana kawa

Rozlałam dziś kawę. Na stół, na podłogę…

Brązowy płyn, popłynął niechcący

Rozlałam dziś życie, bez ciebie przy tobie

Ściemniłam światło, sączące się w słońcu

Zasycha, brunatna lepiąca się słodycz

Zmarnowana szansa, ni wypić ni zjeść…

I co ja mam zrobić? Proszę cie powiedz

Z mlekiem było prościej, a tu? Pusty śmiech

Nie umiem. Ta kawa, jest dla mnie za trudna

Zostawić? Lecz czy to w porządku?

Żeby tak czekała do zimy, do grudnia…

Nie da się tu zrobić, żadnego wyjątku?

Widzisz z tym mlekiem, to było inaczej

Dorosli sprzatali, robili to za mnie

Tak ciężko połapać się wśród tylu znaczeń

Tak trudno uprzątnąć, by znów było ładnie

A tu już cholera, trzy muchy sie trzepią

Zaraz będzie czwarta, może nawet ty?

I słowa układne, miast płynąć się lepią

I w kawę rozlaną skapują dwie łzy

Rozdarłam dziś bluzke i kto mi ją zszyje?

Zniszczyłam dwa serca, co lgnęły bez granic

Czy to jest w porządku? Czy to tak sie żyje?

Do diabła z tym życiem, to wszystko jest na nic


Autor wiersza: ewku1
Wiersz dodano 2 października 2007
Wiersz w kategorii: Główna
komentarz (1)

Promyk

Dostajemy czasami po maleńkim promyku

Co nim zgaśnie, na chwilę rozświetla nam ciemność

Mimochodem, nieśmiało w gęstwinie wśród krzyku

Nienachalnie się wtapia w matową codzienność

Nie widzimy zbyt hardzi, odwracamy głowę

Zamykamy oczy, otulamy się szczelnie

Uzbrojeni w obronę, zasłonięci słowem

Odgrodzeni, ułomni z wyuczonym bielmem

Do swych trosk przywiązani, do muru z granitu

Po wertepach ludzkości podążamy uparcie

Pochłonięci sprawami, sięgamy swych szczytów

Wypaleni, odporni przekonani o walce

A on wpada prosząco, muska lekko jak motyl

Sznur korali na szyję nakłada nieśmiało

A my dalej wpatrzeni w ułudne tęsknoty

Zaślepieni krzyczymy -za mało…za mało…!


Autor wiersza: ewku1
Wiersz dodano
Wiersz w kategorii: Główna
komentarz (1)