Godz. 0.40 – Wojna Åšwiatów

V cykl

ROZWIESZONY POMOST WSZECHSWIATA

5/2

Miliony świetlistych ogników zostały rozrzucone


po nieprzebranej pustce obumarłej z życia

przestrzeni jaką jesteśmy otoczenio wokoło


próżnia wypełniona przeróżnymi składnikami

zaś w jej wnętrzu zawieszona ziemska kula

na której istnieją wszystkie oznaki życia

wisi nieprzerwanie obracając się jak gdyby walczyła

odstraszając od siebie pasożyty które mogą

w niespodziewany sposób i bardzo szybko zaatakować

lecz nie tylko ziemia ma swoich wrogów

inne planety także prowadzą walkę o swój byt

być może jeszcze bardziej ostrą i gwiezdną

podobne cechy noszÄ… w sobie ziemskie istoty

które także z dnia na dzień prowadzą walkę

lecz wszechświat który to wszystko otacza

nie prowadzi tak drobnych i małostkowych potyczek

ich walka â?? to walka miÄ™dzygalaktyczna

zniweczyć albo podporządkować ją sobie

dla innych nie liczy się uczucie miłości

nie wiedza co to znaczy przyjaźń międzyludzka

nie odczuwają chęci pomocy drugim

nie mają ani duszy ani także ciała

dla nich ważna jest siła która wszystko niweczy

słabszy zostaje pochłonięty starty na proch

a jego gwiezdna masa zostaje rozrzucona

w przestrzeń planetarną na pożarcie innym

równie â?? żarÅ‚ocznym gwiazdom co ich rywale

możemy zapanować w tym świecie walk i chaosu

Nieâ??bo jesteÅ›my tylko jako obserwatorzy

z zadartymi głowami do góry śledzimy

przyglÄ…dajÄ…c siÄ™ walce â?? stoimy patrzÄ…c

w zamyÅ›leniu – aby nastÄ™pny cios

nie uderzyÅ‚ â?? w elipsowatÄ… masÄ™ ziemiâ??

17.05. ubiegÅ‚e stulecie…


Autor wiersza: kazap
Wiersz dodano 24 kwietnia 2008
Wiersz w kategorii: Fantastyka, Mroczne
komentarz (1)

Godz.11.48 – Inwazja Ziemi

V Cykl

ROZWIESZONY POMOST WSZECHÅšWIATA

5/3



ZakoÅ„czyÅ‚a siÄ™ noc migocÄ…ca â?? swoim ciemnym życiem

oddając pałeczkę pierwszeństwa słonecznemu dniu

który z każdą minutą rozprzestrzenia się wokoło

szukając swojego miejsca w każdym zakątku kuli

jest już zupełnie jasno.

Świat rozpoczyna swoje życie bez wytchnienia

słońce oświeca a zarazem ogrzewa naszą planetę

widać przesuwające się złudne chmury i obłoki

uciekają przed promieniami słońca walcząc

o swojÄ… egzystencjÄ™.

Lecz cóż to â?? poÅ‚ać błękitnego nieba zakłóciÅ‚y

migocące czerwone światełka zawieszone w próżni

jest ich coraz wiÄ™cej â?? niebo staje siÄ™ niemal czerwone

dostrzegalne sÄ… goÅ‚ym okiem â?? coraz wiÄ™ksze i wiÄ™ksze

pojawiajÄ… siÄ™ i znikajÄ….

SÄ… już coraz niżej â?? dotykajÄ… w oddali horyzont

być może to złudzenie o ich lądowaniu tutaj

lecz nie â?? jedna z nich â?? ognisto czerwona kula

powoli lÄ…duje â?? ksztaÅ‚t kulisty caÅ‚a oÅ›wiecona

wygasza swojÄ… energiÄ™.

Po chwili widać lÄ…dujÄ… nastÄ™pne â?? i nastÄ™pne

ktoś z gapiów krzyczy na całe gardło w histerii

o zbliżającej się inwazji na ziemię przez inny

ucywilizowany świat istot rozumnych

co ziemskie istoty.


Lecz czy to aby jest inwazja na nasza ziemiÄ™

czy nie jest to aby jeszcze jedna pomoc

jaką jesteśmy obdarowani przez innych

przyjmijmy ich â?? zaczekajmy na ich zamiary

uwierzmy innym.

Być może są przyjaźni

ślą pomoc

aby uczyć nas :

poznawać – życie i Å›wiat

zwyciężyć â?? samego siebie.

Czekamy na was.

My jako – nieufni ludzie

jako – zakÅ‚amana nacja

ziemskie istoty

Wzywamy wasâ??

11.06. Ubiegłe stulecie


Autor wiersza: kazap
Wiersz dodano 30 lipca 2007
Wiersz w kategorii: Dramatyczne, Fantastyka
komentarzy (0)

Godz. 0.40 – Wojna Åšwiatów

V cykl

ROZWIESZONY POMOST WSZECHSWIATA

5/2

Miliony świetlistych ogników zostały rozrzucone

po nieprzebranej pustce obumarłej z życia

przestrzeni jaką jesteśmy otoczenio wokoło

próżnia wypełniona przeróżnymi składnikami

zaś w jej wnętrzu zawieszona ziemska kula

na której istnieją wszystkie oznaki życia

wisi nieprzerwanie obracając się jak gdyby walczyła

odstraszając od siebie pasożyty które mogą

w niespodziewany sposób i bardzo szybko zaatakować

lecz nie tylko ziemia ma swoich wrogów

inne planety także prowadzą walkę o swój byt

być może jeszcze bardziej ostrą i gwiezdną

podobne cechy noszÄ… w sobie ziemskie istoty

które także z dnia na dzień prowadzą walkę

lecz wszechświat który to wszystko otacza

nie prowadzi tak drobnych i małostkowych potyczek

ich walka â?? to walka miÄ™dzygalaktyczna

zniweczyć albo podporządkować ją sobie

dla innych nie liczy się uczucie miłości

nie wiedza co to znaczy przyjaźń międzyludzka

nie odczuwają chęci pomocy drugim

nie mają ani duszy ani także ciała

dla nich ważna jest siła która wszystko niweczy

słabszy zostaje pochłonięty starty na proch

a jego gwiezdna masa zostaje rozrzucona

w przestrzeń planetarną na pożarcie innym

równie â?? żarÅ‚ocznym gwiazdom co ich rywale

możemy zapanować w tym świecie walk i chaosu

Nieâ??bo jesteÅ›my tylko jako obserwatorzy

z zadartymi głowami do góry śledzimy

przyglÄ…dajÄ…c siÄ™ walce â?? stoimy patrzÄ…c

w zamyÅ›leniu – aby nastÄ™pny cios

nie uderzyÅ‚ â?? w elipsowatÄ… masÄ™ ziemiâ??

17.05. ubiegÅ‚e stulecie…


Autor wiersza: kazap
Wiersz dodano 26 lipca 2007
Wiersz w kategorii: Fantastyka, Mroczne
komentarzy (0)

Godz. 23.52 – GÅ‚os Czasu

V Cykl

ROZWIESZONY POMOST WSZECHSWIATA

Nadchodzi nasilając się z każdą minutą

słychać głuchy odgłos kroków

jak Å‚oskot piorunów â?? ognistych bÅ‚yskawic

przebijających się przez ciemną połać

gwiezdnego życia wszechświatu

jest coraz bliżej â?? jest już tak wyraźny

jak kroki skradajÄ…cego siÄ™ napastnika

gotowego do skoku na swojÄ… ofiarÄ™

niemalże jest już wyczuwalny

jak tętno człowieka

coraz wyraźniej

coraz głośniej

coraz bliżej

Za chwilÄ™ znajdzie siÄ™ w zenicie

już teraz â?? to on

słychać wyraźnie każde jego słowo

mówi pomału chcąc w ten sposób

stworzyć niezapomnianą atmosferę

wokoło własnego jestestwa

ostrzega nas wszystkich ludzi

powierzajÄ…c tajemnice istnienia

każde słowo to wartość życiowa

każda chwila z nim to nowy czas

który otwiera ukazując prawdziwe oblicze

dlaczego przemawia do nas

swoim tak odległym głosem

dochodzącym gdzieś z głębin galaktyk

być może ze światu

nie znanego nam jeszcze

Być może uświadamia nam

że istnieją gdzieś także istoty

równie inteligentne i rozumne jak i my.

Ludzie zamieszkujÄ…cy planetÄ™ ZiemiÄ™

czy aby to nie jest mrzonka

zaÅ› gÅ‚os to dźwiÄ™kiâ??.

wysyłane z eteru ziemi

sprawdzam ziemskie stacje nadawcze

nie â?? o niczym takim nie wiedzÄ…

czyżbym był pierwszym ziemianinem

który odebrał głosy z kosmosu

być może â?? lecz czy to prawdaâ???

ponowny podmuch wiatru

ochładza mnie i otrząsa

patrzę na świat który mnie otacza

wkoÅ‚o ciszaâ??milczÄ…ca

nic nie słyszę

miejski ruch uliczny

życie toczy się normalnym trybem.

nierealność,

wyobraźnia,

fantastyka
czy nadchodząca przyszłość
czas zna odpowiedź…

10.05 – 11.05 UbiegÅ‚e stulecie


Autor wiersza: kazap
Wiersz dodano 23 lipca 2007
Wiersz w kategorii: Fantastyka, Optymistyczne
komentarz (1)

Magiczna kula


Dostali?my tak wiele

kiedy po raz pierwszy.:

spojrzeli?my

na otaczaj?cy nas ?wiat woko?o

a w nim obudzone ?ycie

us?yszeli?my

g?osy dobiegaj?ce zewsz?d

a z nimi nowe nadzieje

poczuli?my

serca moc i si?? umys?u

a z nimi pot?g? wiary

dostali?my dar

wyobra?ni i marze?

mo?liwo?ci wyboru i rezygnacji

porozumiewania si? i milczenia

poczucia warto?ci

uczucia mi?o?ci

wszystko zosta?o ukryte

w magicznej kuli

któr? trzymamy w d?oni

i tylko od nas zale?y

czy jeste?my gotowi

aby czerpa? z niej wszystko to

do czego zostali?my stworzeni…

czy upadaj?c na ziemie

rozpry?nie si? na drobne kawa?ki

nieprzydatne nikomu

czy…

25.07.2003


Autor wiersza: kazap
Wiersz dodano 16 czerwca 2007
Wiersz w kategorii: Ciepłe, O miłości
komentarzy (0)

Ksi?ga Spe?nie?


Jak co dnia ka?dego

tak i dzisiaj niezmiennie

pod??a? ta sam? drog?

zm?czony trudem dnia

nie zwracajac zupe?nie uwagi

na mijaj?cycvh go ludzi

ta sama otaczaj?ca woko?o

szaro?? odrapanych domów

witryny sklepów, ulice

zupe?nie oboj?tnie

zamy?lony idzie dalej

jakby my?lami by? nieobecny

pozostawiaj?c jedynie cia?o

w tym ?yciowym zgie?ku

nawet warkot samochodów

nie wytr?ca jego z zadumy…

kiedy nagle i niespodziewanie

na ramieniu poczu? dotyk

zaskoczony odwróci? g?ow?

z ty?u za nim

sta? starzec z siw? brod?

spojrzeli sobie w oczy

po chwili starzec

dr??cym g?osem

wypowiedzia? s?owa :

….Przyby?em do ciebie

aby wr?czy? tobie

t? oto ksi?g?…

po czym poda? ksi?g?

oprawion? w czarn? skór?

a na jej wierzchu wyt?oczony

z?otymi literami napis

„ KSI?GA SPE?NIE? „

wzi?? ksi?g? od starca

w milczeniu otworzy? jej strony

ciekawy co zawiera

…oniemia? z wra?enia

bo strony ksi?gi

by?y zupe?nie puste

bia?e nie zapisane

spojrza? zaskoczony na starca

bez s?owa w milczeniu

cho? chcia? zapyta?…nie móg?

bo s?owa nie wyp?ywa?y z ust

zatrzymane w gardle ugrz?z?y

z wra?enia…

starzec spokojnie i powoli

odpowiedzia?….

widz?c jego rozczarowanie

i zaskoczenie…

….. „ Strony tej ksi?gi

s? puste i nie zapisane

jak widzisz

a ty je zape?nisz

tre?ci? swojego ?ycia

bo takie jest twoje zadanie ….”

po tych s?owach

starzec odszed? …znikn??

a on pozosta? sam

na ?rodku swojej drogi

trzymaj?c w r?kach

otrzyman? ksi?g?

nawet nie móg? i nie zd??y?

ani zapyta? ani podzi?kowa?

ponownie spojrza? na ksi?g?

w my?lach mówi?c….:

…Ta ksi?ga to dar

nowego ?ycia do prze?ycia

tylko dlaczego ja

j? otrzyma?em….

przycisn?? skórzan? ksi?g?

do w?asnej piersi

aby nikt nie dostrzeg?

z?oconych na niej liter

…. KSI?GA SPE?NIE?….

i ruszy? w dalsz? drog?

aby zapisa? jej strony

Swoim ?yciem…

27.04 – 28.04.2005.


Autor wiersza: kazap
Wiersz dodano 9 czerwca 2007
Wiersz w kategorii: Dramatyczne, Życie nad życie
komentarzy (5)

W r ó ? k a

 
 
Dowiedzia? si? o jej istnieniu
zupe?nie przypadkowo
s?ysz?c rozmow? nieznajomych
o tym ?e…
nie wszyscy jej uwierzyli
a nawet co niektórzy
przeklinaj? je przepowiednie
bo us?yszeli swoj? przysz?o??
na któr? nie byli przygotowani
wielu zap?aka?o w rozpaczy
a tylko nieliczni doznali rado?ci.
Ciekawo?? i niepewno??
us?yszenia i poznania przysz?o?ci
i tego co nieznane w czasie
poruszy?o jego wyobra?ni?
nie wiadomo jak
kiedy i dlaczego…
zatrzyma? si? przed domem
starym i opuszczonym
w którym mieszka?a ona…
Drzwi otworzy?a
stara przygarbiona kobieta
sta?a na progu
patrz?c w milczeniu
jej pomarszczona twarz
?wiadczy?a o prze?ytych latach
spojrza?a badawczo w jego oczy
i zapyta?a…
„….Przyby?e? do mnie
z daleka – a je?li tak
to chcesz zapewne
us?ysze? swoj? przysz?o??….”

Zaleg?a chwila ciszy
sta? zupe?nie zaskoczony
lecz po chwili
zdecydowanym g?osem
odpowiedzia?…
„….Przesz?o?? prze?y?em
i wspominam
w tera?niejszo?ci ?yj?
obecnie
a przysz?o?? moja
niech pozostanie tajemnic?
dla mojej ?wiadomo?ci
zna j? tylko los przeznaczenia
i najwy?szy co Panuje
dla mnie nadejdzie pora….”

Je?li tak…
to po co przyby?e?
tutaj do mnie
z tak daleka
zapyta?a ponownie.
On spokojnym g?osem
odpowiedzia?…
„….Przyby?em
aby si? przekona? i upewni?
czy mam przysz?o??…
twoje oczy powiedzia?y
cho? usta milcza?y
?e istnieje…
nie wa?ne jaka ona b?dzie
wa?ne ?e na mnie oczekuje
i to ju? jutro
kiedy si? obudz?…”

Teraz i on to ju? wie
odchodzi odprowadzony
wzrokiem staruszki
odchodzi tak jak przyby?
aby jutro si? obudzi?
w swoim nowym czasie
dla niego jeszcze dzisiaj
zupe?nie nieznanym
lecz oczekiwanym
w przysz?o??…..
czasu i jutra…

 

mo?e i ty pragniesz pozna?
jakie b?dzie twoje jutro
wyrusz wi?c do…


Autor wiersza: kazap
Wiersz dodano
Wiersz w kategorii: Optymistyczne, Życie nad życie
komentarzy (0)

W parku

Dostojnym krokiem powoli

przyby? u schy?ku dnia

okryty czarn? peleryn?

w d?oni zaciska kurczowo

uchwyt g?owy lwa z ko?ci

rytmicznie wystukuje

bia?ym d?ugim pomocnikiem

o wystaj?ce kamienie.

W alejce po?ród d?bów

wiewiórka w bezruchu

patrzy na dwa cienie

pastuszek na cokole

zaprasza do altanki

na swój koncert.

Zamek Przemys?awa na górze

spowity w blasku ksi??yca

zaprasza do siebie na pokoje

przyby?ych go?ci

zajrzyj i ty na chwile.

Bia?a laska na pelerynie

w alejce porzucona

posta? znika w ciemno?ci.

19.02 – 20.02.2007.


Autor wiersza: kazap
Wiersz dodano 7 czerwca 2007
Wiersz w kategorii: Melancholijne, Życie nad życie
komentarzy (3)