Tonąc w srebrzystych obrazach
oplatam się pasmem dziwnych przejawów
moknące prześcieradła wyblakły
zewsząd dobiegające ciche
odruchy zielonych dzieci
dobiegły końcowych fal nut
granatowe płatki
przed dziurą kolorów
ruchem dłoni odsuwam
gęstniejące linie
spadające na martwą twarz
w zazdrości wypatrując dawne rysy
gdzie w panierowanych obrazach uszedł blask
z białości roślin uchodzi czernina
dopływająca do mych stóp
które w zwiewności
odbiegają od korzennych stawów
Wiersz dodano 11 stycznia 2010
Zobacz wiersze z kategorii do których należy ten wiersz:
Wiersze melancholijne
4 Komentarze do wiersza “czernina”
Dodaj komentarz
Aby napisać komentarz na dany wiersz musisz się zalogować
Kopiowanie tekstów, obrazów i wszelakiej twórczości prezentowanej na minawia.pl bez zgody autora, jest stanowczo zabronione. (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych, Dz.U. 1994 nr 24 poz. 83 z dnia 4 lutego 1994 r.).
Zezwala się jedynie na prezentowanie części utworu nie stanowiącej całości, zawartej w cudzysłowie, z podaniem źródła utworu w postaci klikanego linku.
zapraszam
przyznam się , że nie rozumiem, tytuł kojarzy się ze zranioną miłością, ale pozostałe wizje…dziwne.
Moniko ,w wierszu padają piękne słowa ,wiersz jest bardzo trudny bo zawarłaś w nim swoje piękne odczucia a pokazujesz nam tylko ich strzępy . Pozdrawiam :)
Wiersz pozostawia domysły i pobudza wyobraźnię. Dajesz wskazówki i tak „zielone dzieci” nasunęły mi nadzieję, ale całość w molowej tonacji przygaszonej zimą. Obudź w sobie wiosnę.
Pozdrawiam.