Kalecząc swoje ciało
smakowała granic ludzkiego bólu
Degradacji siebie wciąż było jej mało
… „Chciałaś by mnie nigdy nie było matulu”…
”Miłość wszystko znosi…wszystko przetrzyma..”?
Kalecząc swoje ciało
różaniec na swej szyi młodej powiesiła
To nie skóra, nie tkanki lecz serce pękało
niczym małe dziecko cichutko kwiliła
”Miłość…nie cieszy się z niesprawiedliwości..”?
Kalecząc swoje ciało,
swoją krew oddawała w ofierze
Pragnąc by choć serce Boga ją pokochało
„Panie przebacz, ale w Twoją miłość nie wierzę”
”I nawet gdybym przechodziła przez ciemną dolinę, zła się nie ulęknę…”
Przy grobie swojej duszy
Na chwileczkę klęknę…
Czerwień mojej krwi zamiast zniczy…
Wiersz dodano 29 listopada 2009
Zobacz wiersze z kategorii do których należy ten wiersz:
Wiersze smutne
5 Komentarze do wiersza “Kalecząc swoje ciało…”
Dodaj komentarz
Aby napisać komentarz na dany wiersz musisz się zalogować
Kopiowanie tekstów, obrazów i wszelakiej twórczości prezentowanej na minawia.pl bez zgody autora, jest stanowczo zabronione. (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych, Dz.U. 1994 nr 24 poz. 83 z dnia 4 lutego 1994 r.).
Zezwala się jedynie na prezentowanie części utworu nie stanowiącej całości, zawartej w cudzysłowie, z podaniem źródła utworu w postaci klikanego linku.
Przemawia dramatyzmem i to tajemnicze zakonczenie, czyzby oznaczalo samobojstwo?
p hy ooooo!
no subtelna to ci się udało gdyż mnie z ranka przy kawuni po twym wierszu aż zatkało !!!
Jedno wiem aby opisać tak dramatyczne uczucia jak ty napisałaś ,trzeba je samemu przeżyć albo umieć się w tą rolę całym sercem wczuć .
Mam cichą nadzieję ,że ci Bozia aktorski dar dała bo jak nie moja droga to smutna jest sprawa .POZDRAWIAM SERDECZNIE
Minawio…w pewnym sensie chodziło mi o samobójstwo, lecz nie ciała…w wierszu umiera bezpowrotnie dusza młodej osoby…to rodzaj cierpienia które wykracza poza to które uszlachetnia…ból potrafi w swej skrajności nas zabić…to własnie chciałam ukazać…pozdrawiam Cię bardzo gorąco…Beata
Droga Frytko na szczęście nigdy nie przeżyłam czegoś tak traumatycznego…ale posiadam chyba dużą zdolność empatii;) dzieki za komentarz…pozdrawiam
Choć wydawało by się że minęły już czasy średniowiecznych ascez i pokut, tak do końca się nie stało, i tkwią one jeszcze głęboko w wyobrażeniach i tradycji.
Każdy z nas w wieku dorastania czy dojrzewania myślał czy zastanawiał się nad wytrzymałością ciała czy to na ból fizyczny czy też inny, poddając się różnym próbom.
/ale tego co sam robiłem nie zdradzę/
:)
W pewnym znaczeniu zawsze ma to jakiś związek z wiarą.
Czy to religijną, czy też we własne siły/wartość…czy odporność, a może nawet przygotowanie na to wszystko co może nas spotkać.
Ale dość tych rozważań i wspominek.
;
Wydaje mi się że ten wiersz na swój sposób wyraża utożsamianie się z męką i cierpieniem Maryi bądź nawet Jezusa…
I jeszcze odpowiedni cytat;
„…wątpliwości nie rujnują wiary, lecz ją umacniają” – Lew Tołstoj