Dla ciebie to tylko nogi
a dla mnie
do raju drogi
Autor wiersza: szczepionka
Wiersz dodano 3 września 2010
Wiersz w kategorii: Główna
komentarz (1)
Dla ciebie to tylko nogi
a dla mnie
do raju drogi
Byle co, byle jak, byle gdzie,
byle dobrze , nie źle.
Byle nam, byle im, byle tym,
byle kto, byle z kim ,byle w tym…
Obym tylko nie została byle jaka,
bo to ,,byle” zrobi z ptaka w mig żebraka.
Niechaj ,,byle” idzie sobie, byle gdzie,
osobiście nie chcę ,,byle”, lepiej chcę.
——
gdziekolwiek ,koszmarnie , szmira,
oby prawidłowo, nie kiepsko,
byle nam,im,tym,obojętnie
kto, z kim, ważne w tym,
,,byle”na pół gwizdka sympatii nie czuję.
Babcia pozostawiła mi przesłanie
staraj cieszyć się życiem kochanie
Nic mi w tym nie przeszkodzi
aby do życia pięknie podchodzić
nawet słoneczko zachmurzone
nawet skarpetki żle włożone
Jednak jedna myśl mnie nurtuje
czy przesłanie babci dobrze realizuję
Zawrzało w sieni u pani Jesieni.
Pełne pociągi, zatłoczone drogi
powrotem z lata.
Odezwał się szkolny dzwonek,
znów korytarze i klasy ożywione.
Wrzesień.
Tik tak tik tak
kawy zapach kawy smak
Tik tak tik tak
była miłość był mak
Tik tak tik tak
kochana
teraz jesień życia smak
Tik tak tik t…a…k …
Wczoraj padał deszcz,
dziś cieplutko jest,
więc na grzyby, hej na grzyby
wczesnym rankiem bież.
Koszyk, nożyk, humor
zabierzmy ze sobą
na spotkanie w leśne granie
z grzybową przygodą.
Korzonki zostawię
pośród mchu i liści,
niechaj grzybnię zasilają,
przecież grzyby lubię.
Piosenkę wiatr niesie
i radość po lesie,
gałęzie się rozchylają,
grzyby uśmiechają.
Pełne już koszyki,
czas wracać do domu
i słoneczko już w zenicie.
Ach, piękne jest życie.
Wczoraj padał deszcz,
dziś cieplutko jest,
więc na grzyby, hej na grzyby
wczesnym rankiem bież.
Na upór tylko cierpliwość jest lekiem
Wykrzyczeć swe racje, czy zmilczeć zniewagę,
brak mi silnych pleców, za słabe też ramię,
wykłady bez skutku, więc sprawę umorzę,
przeciwnik się zaparł w swym oślim uporze.
dla kogo pisać?, gdy wszem ulewa
i niczym rynsztok stał jarmark cały
pływają fora gdy wiersze na dnie
ciszą spływają w głuche kanały
gdzie wina zatem i w czym przyczyna
bumerang w myślach rzucam kolejny
odpowiedź jedna powraca stale
wolę ogarnia stan beznadziejny
dla kogo pisać gdy pajęczyna
spowiła słowa i myśl spętała
wokół się roi gniazdo szerszeni
i w żądło wchodzi ta sprawa cała
szczury i myszy w gniazdach swych przędą
sieczkę i fetor, śmierdzi szczynami
porządku zrobić nie ma z tym komu
każdy się chełpi liczb wynikami
tu coś naskrobie, tam pozamiata
byle się działo, byle do przodu
przyzwyczajeni do tego „byle”
nie czują fetu i tego smrodu
zewsząd zbiegają spłodzone nic’ki
lęgnąć się przecież wszak każdy może
znosząc swój pomiot często dość liczny
robi się tłoczno jak w tej oborze
wiersze i fora w kanał puszczając
puściły śluzy, tamy porwały
nurty tej rzeki nieujarzmionej
szkic i konstrukcję dawno zalały
świata nie zmienisz, ludzi tym bardziej
niejeden w tratwie rację swą chowa
w końcu ratować każdy się pragnie
nie moja sprawa, nie moja głowa
…lecz wiedząc również, myśląc i czując
że tej demony nic nie poruszy
patrzę swym okiem w dal pozytywnie
zanim do reszty z krwi mnie wysuszy
***
Nie powiedziałem jeszcze wszystkiego
o wszystkich również tutaj nie mówię
uczyć się trzeba, bo szanse równe
zawsze to robię gdy wiersze skubię
lecz gdy z nauki tej nie przybywa
a wprost przeciwnie pcha mnie w te słowa
trza zwijać żagle, bo wiatrów szkoda
topię swe statki, nie dla mnie woda
To nic, że już koniec lata,
że plaża w smutek się przyodziała,
a morska fala zmyła dwa serca
palcem na piasku wyrysowane,
bo się zrodziły nowe wspomnienia,
obrazy z lata maluje pamięć.
To nic, że została sama.
Pogodnym wzrokiem toń obejmuje,
wieczorna bryza włosy rozwiewa,
a granat nieba w myśli się wkrada,
spokój odczuwa. W morza poszumie
szept ust twych słyszy – kocham, rozumiesz?
Czasem musi zaboleć, żeby poczuć radość
Proszę, uszczypnij.
Czy to prawda,
a może znowu tylko śnię,
przytulasz,
siedzisz obok mnie.
Jak dobrze przekonać się,
że to jawa.
Już sam fakt
twojego widoku
nadzieją szczęścia.
Teraz wiem,
te wszystkie wiersze,
to nie była tylko zabawa,
przystroiły dusze.
Ciała drżą
od niewypowiedzianych wzruszeń…
Jesteś.
Au… cha cha – uszczypnąłeś…
Jak mi dobrze, ty i ja.
gdybym ja była ciepłym wiatrem w polu
to bym pieściła ciebie wśród kąkoli
wśród buszujących traw
gdzie macierzanki kwiat
i rośnie dziki szczaw
podmuchem włosów otuliła ciała
tak by pieszczota ziołami pachniała
gdybym ja była górskim wiatrem z dolin
przepłynęłabym na wietrznej gondoli
aż ponad ostry szczyt
i ponad kłęby chmur
zerwała naszą gwiazdę
i bym w marzeniach twoich zamieszkała
w sercu osiadła twoją była cała
nie tylko na ten dzień
ani na jedną noc
ale po wspólny życia kres
gdyby marzenie moje się spełniło
toby takiego wierszyka nie było
Dajesz mi nadzieję,
a ja karmię nią serce.
Jesteś realnym mężczyzną,
lecz uśmiech wysłałeś tylko
na łączach Internetu,
do:
z duszą i ciałem kobiety.
Na co czekasz?
Czas szybko do przodu goni,
uciekają godziny, dnie, tygodnie,
świat się starzeje,
a my – do szczęścia
chcemy w porę dobiec.
Nie stój w miejscu
aż przyjdzie – za późno.
Następny krok postaw.
Zedrzyj ze mnie suknię,
ja z ciebie spodnie,
ale najpierw musimy się spotkać.
Może to miłość duszą natchniona,
lecz jeszcze ciałem niedopieszczona.
po śladach twych dłoni
-idę
po kamieniach,
niegdyś żywych
twych dłoni się nie bały,
oddały ci serce
niejedną walkę stoczyłaś
-magnetycznie
teraz w tym miejscu,
unoszą się myśli
wolne,wypełnione
przezroczystym głosem
i słyszę twój ślad
-to przede mną
skalne pomniki,
zabierają ciszę
bym mógł iść dalej
na śladach twych dłoni
pozostawię siebie
…
Jest na świecie tyle ludzi,
Lecz bez Ciebie mi się nudzi.
Choć przyjaciół wokół mnóstwo,
To bez Ciebie jakoś pusto.
Czasem bardzo szybko znikasz,
Mokrych oczy wciąż unikasz.
Podejdź do mnie, wysusz łzy,
Wzbogać sobą wszystkie sny.
Nie zanikaj gdzieś w pośpiechu,
Zostań ze mną mój Uśmiechu…
kierunkowskaz marzeń
wskazał nam drogę
dopiero początek
lecz może spełnią się te wyśnione
ponad obłokami płynące
ku gwiezdnym galaktykom
po to żeby spaść po nieboskłonie
złap
złapię też ja
zamkniemy nasze dłonie
a w nich marzenia dwa
chciałbym zebrać wszystkie gwiazdy które są wokół nas
ułożył bym z nich twe imię żeby każdy mógł zobaczyć jego blask
nie jeden marzy o takiej jak ty, wielu takich znam
ciągle mnie pytają czy im cząstkę Ciebie dam
samolubnie odpowiadam NIE bo jesteś tylko moja
moja miłość jest trwalsza niż najtwardsza zbroja
i chodź czasem okazuję się najgorszym draniem
to bądź pewna, to wszystko dla Ciebie, dla Ciebie kochanie
Otworzyłam dziś oczy i się przeraziłam,
W takim pięknym świecie żyłam,
Zapomniałam, że są wokół mnie osoby,
Z którymi nie potrafię utrzymać zgody.
Oni nie mają odwagi i oszukują,
Swoją wiarygodność i przyjaźń rujnują,
Ranią… Bez skrupułów wbijają nóż…
A ja z nimi żyję, bo muszę… Cóż…
Pseudo przyjaciele, pseudo uczucia,
Prawdziwy ból i mocne ukłucia,
Wierzyłam w coś, co miejsca nie miało,
Znów mnie zraniono… Znowu bolało…
Łzami zapłaciłam za to, że kochałam,
Za to, że znowu komuś zaufałam…
Odeszła miłość i przyjaźń zniknęła,
Moja wiara w siebie po raz kolejny runęła.
**Michałowi.M.**
(04.11.2008 rok.)
Fałszywy uśmiech, łgarskie łzy
Chciałbyś wykrzyknąć: „Świat jest zły”
Mistyfikacja niechęć twą bezwzględnie budzi
Aktorzy w maskach jak na scenie
Grają swe role nieskończenie
Lecz własnowolnie stałeś się jednym z tych ludzi
No bo jak tu w szczerości trwać
Gdy wszyscy wkoło każą grać
Kiedy za szczerość karzą cię srogim spojrzeniem
Tłumaczysz siebie jednym zdaniem:
Kłamię… bo przecież każdy kłamie
Chęć bycia sobą jest tylko pustym pragnieniem
Inni się śmieją kpiarsko z was
Ci, co swą jedną noszą twarz
Która olewa wasze szulerskie opinie
Nie wierzą w kłamtwa dobra strony
Każdy, kto wierzy – jest stracony
Bo one wyjdą gdy trochę czasu upłynie
Więc ściągnij maskę z twarzy swej
I razem z nami się tu śmiej
Z tych, co obłudę nazywają swoją siłą
Przed ich słowami nikt niech nie trwoży
Bo to są tylko marni aktorzy
Są zwykłą fikcją, oni naprawdę nie żyją…
Odejść w zapomnienie,
To moje marzenie,
Być tylko wspomnieniem,
Oka mgnieniem,
Ulżyć cierpieniu,
Zapomnieć o istnieniu,
Nie myśleć o przyszłości,
Zakochać się w ciemności.
Wiem, że kiedyś to się zdarzy,
Spotkam Postać w Czerni, bez twarzy,
Przyjdzie znienacka lub oczekiwana,
Padnę przed jej siłą na kolana.
Ona tchnienie zabiera bezpowrotnie,
Łodzią Harona płynie samotnie,
Milcząca Istota bezszelestnie wędruje,
Kolejnej ofiary na świecie poszukuje.