Śnieg swą bielą razi oczy,
twarze płoną rumieńcami.
Roześmiana, gwarna zima
w zanadrzu ślizgawki trzyma,
zamarznięte stawy, rzeki.
Sanki, łyżwy dopinane.
Kto na butach z górki zjedzie?
Szalik fruwa, śnieżki, krzyki…
mokry sznurek nie przeszkadza
gdy na skarpę znów się wspinam.
Kruczek też za nami biega,
poszczekuje na bałwana.
Lusia, Alek, Staś, Marysia
- woła nas do domu mama.
W sieni głośne tupotanie.
Śnieg roztapia się w kałuże.
Wszystko mokre do suszenia
na kaflowy piec wędruje:
buty, czapki, rękawice,
spodnie, kurtki barchanowe,
grube, wełniane skarpety
przez mamę dla nas robione,
i pończochy bawełniane.
Teraz stopy, dłonie, mrowią.
Na stole gorąca zupa
i do tego pajda chleba.
Kruczek kości w misce gryzie.
W palenisku ogień bucha.
Zima…
zima, ta z dzieciństwa,
taka swojska, taka inna,
bez TV i komputera.
Dziś z uśmiechem ją wspominam,
wszystko przez ten dym z komina.
Wiersz dodano 19 stycznia 2012
Zobacz wiersze z kategorii do których należy ten wiersz:
Wiersze ciepłe, Wiersze obyczajowe
4 Komentarze do wiersza “Zima mojego dzieciństwa”
Dodaj komentarz
Aby napisać komentarz na dany wiersz musisz się zalogować
Kopiowanie tekstów, obrazów i wszelakiej twórczości prezentowanej na minawia.pl bez zgody autora, jest stanowczo zabronione. (Ustawa o prawie autorskim i prawach pokrewnych, Dz.U. 1994 nr 24 poz. 83 z dnia 4 lutego 1994 r.).
Zezwala się jedynie na prezentowanie części utworu nie stanowiącej całości, zawartej w cudzysłowie, z podaniem źródła utworu w postaci klikanego linku.


Witam Minawio ,tym wierszem przywołałaś z pamięci moją zimę :)
Pozdrawiam Piotr
Dziękuję Piotrze za odwiedziny
chociaż przeszłością są tamte zimy
lecz z sentymentem je wspominamy
bo o najbliższych wciąż pamiętamy
kiedy na dworze siarczysty mróz
gruby lód rzeki zatrzymał
trzeba na sanie zamienić wóz
wtedy na pewno jest zima
teraz opony się tylko zmienia
z letnich na te zimowe
a sanie spotyka się w stadninach
to sanie kuligowe :)