Wiosenne budzenie

proszę ciebie weź się za mnie bardzo ostro
już od kilku dni na dworze pachnie wiosną
a ty w kapciach siedzisz wciąż naburmuszony
nie dostrzegasz rozśpiewanej swojej żony

różne pod nos smakołyki ci podtykam
giną szybko nawet nie wiesz co połykasz
coś się kłębi w twojej ostrzyżonej głowie
weź się za mnie bo jak nie to ja to zrobię

tylko wzdychasz sześćdziesiątka już na karku
dobrze słyszę serce chodzi jak w zegarku
jak nie ty to ja przytulę cię w ramionach
bo ja jestem na twym punkcie wciąż szalona

proszę ciebie weź się za mnie bardzo ostro
już od kilku dni na dworze pachnie wiosną
nie chcę też być próżnym smutkiem zarażona
no nareszcie światło w oczach twych znów płonie